Dalsze przygody Lampusia... 2006-11-23 15:02:42
Dawno o tym nie pisałam :D Ciągnę ciąg dalszy.
Kiedy już byłem szczęśliwy, że jestem w domu nastał kolejny dzień. Właściciele poszli do pracy, a ja zostałem w domu. Kiedy poszli, pomyślałem...co by tu nabroić? Nie lepiej nie będę. Położyłem się na dywanie. Teraz życie znów wydawało mi się nudne, życie w domu rzecz jasna. Poszłem sprawdzić miski, no tak nic lepszego jak Ekanuba...i kto tu mówi, że to najlepsza karma?! Niech sobie spróbują jak smakuje, a chętnie wymienie się z nimi na gołąbki w sosie własnym, albo rosołek, albo mmm...pieczeń. Odeszłem o misek, wiedziałem że jakiś lepszy kąsek dostnaie mi się dopiero wieczorem, bo właścicieli nie ma cały dzień w domu. Usłszałem szczekanie Puszka - znajomego już wam owczarka kaukaskiego. Wskoczyłem na tapczan (choć mi nie wolno) ale musiałem zobaczyć jaki powód przywołuje moje przyjaciela do szczekania. Kiedy zauważyłem go biegającego samotnie wśród samochodów wystraszyłem się, zacząłem szczekać i drapać w szybę, nic nie obchodziły mnie nowe okna, chciałem pomóc Puszkowi. Uciekł?! Zapytałem sam siebie. Nie napewno nie, przecież też cięzko przeżył nasze ostatnie ucieczki. Wkońcu Puszek zauważył mnie, jako, że mieszkamy na parterze, skoczył do okna i łapami trzymał się za parapet. Zaczęliśmy rozmawiać. Puszek powiedział, że musiał uciec. Właściciele sprawili mu srogie lanie za ucieczkę i musiał odejść...załamałem się. Co my teraz zrobimy? Byłem w stanie zrobić dla niego wszystko. Od przekopywania betonu do rozbijania szyby w oknie. Ale trzeba było wymyślić coś praktyczniejszego, przecież zbliżała się zima, chłód, lód, Puszek nie mógł zostać sam na dworze. Zawsze mówią na mnie, że jestem sprytny, teraz nie umiałem nic wymyślić, Puszek też. Cały czas stał oparty o parapet. Wtedy usłszałem dźwięk otwieranego zamka w drzwiach. To był mój pan! Tak razem coś wymyślimy! Krzyknęłem Puszkowi:
-Zaraz wracam!
i skoczyłem do drzwi. Zacząłem głośno, rozpaczliwie ujadać do pana i opowiedziałem mu całą historię. On ze zdiwieniem popatrzał na mnie "Na co tak ujadasz, cóż ja Ci psino zrobiłem?" Ehhhhhh, zapomniałem, że to ludzie, jak miałem z nim coś wymyślić skoro "człowiek rozumny - homo sapiens" nie wie co do niego mówię?
Dalej szczekałem i ciągnąłem pana do okna, kiedy przyprowadziłem go do pokoju, gdzie o parapet stał opart Puszek, skoczyłem na tapczan i zacząłem drapać w szybę. W pierwszym momencie pan krzyknął
- Lampo co ty robisz! Złaź z tamt..... tu urwał, bo zauważył Puszka, którego zresztą bardzo lubił. Pogłaskał mnie po łebku, czułem się jak bohater ^^ Dumny zeszłem z tapczanu i usiadłem odważnie przy nogach pana, który otworzył okno jednocześnie szepcząc "Moja szyba...a zresztą" otworzył okno i zapytał Puszka co tu robi. On szczeka głośno niż ja, ale i tak pan go nie zrozumiał.
Wyszliśmy na dwór. Ja bez smyczy (?!) ale psotanowiłem, że będę grzeczny. Tu przecież chodzi o losy mojego przyjaciela. Podeszliśmy do Puszka, który dalej stał oparty na naszym parapecie. I co mój pan zrobił? Oczywiście z rozpędu chciał wziąść kotojada na ręce...
Warknąłem "Powodzenia", ale w mairę szybko pan ocknął się i podrapał się po głowie myśląc co ma zrobić z tym wielgachnym stworzeniem.
C.D.N
skomentuj (1)
Niekochane? 2006-11-10 19:14:11
Tak, zmobilizowałam się do napisania notki. Nie było mnie tu długo, a te dwa miesiące przeleciały tak szybko...dopiero co pisałam, że Spike pokrył Lunę. Teraz Lunik ma już śliczne trzy szczeniaczki.
A czym jest czas dla psa, który poszukuje miłości? Który czeka na kogoś kto go pokocha, kto obdarzy go tym spojrzeniem, za które dałby wszystko. Zamknięty, spogląda na świat przez dziury w kracie, wiatr rozwiewa mu sierść, ale on nie przestaje, ciągle czeka na miłość...Przyjdzie zima, wiosna, jesień, przelecą kolejne lata, może będziesz mieć szczęście? Może masz już dom i rodzinę? Przecież pies potrzebuje przyjaciela, kompana życia, bo przecież człowiek potrzebuje psa, a pies człowieka. I tak powinno być, a nie jest...nie jest, bo kiedy ludzie widzą kulki sierści, zaniedbane, niekochane, może chore, to wolą odwrócić wzrok niż pomóc. Bo dzisiaj liczy się już tylko wygląd...
I napisałam wierszyk
Ale kiedy siądziesz zmartwiony
popatrz daleko
na chmury
na słońce
na te stare drzewa
i pomyśl
że jest osoba która Cię kocha
Kocha Cię piesku!
Nie myśl,
że jesteś na świecie sam
bo ja przy tobie jestem
i widzę twoją tęsknotę
chociaż...
Nie znam Cię
ale Cię kocham
mordo kudłata
skołtuniona
ale śliczna
zaniedbana
ale wierna
Pisnko!
Zaufałeś?
To był błąd
Tylko pamiętaj
pamiętaj
że ktoś Cię kocha
O tobie myśli
nosku czarny
łapko gładka...
ta sama
co przed laty
kiedy miałeś dom
skomentuj (1)
Luna! 2006-09-01 21:57:37
Jestem cała szczęsliwa.
Kocham Cię Lunia!
Lunka została własnie przed momentem pokryta i już radośnie oczekuje narodzin szczeniaków!
SPIKE & LUNA :*
skomentuj (4)
STOP rzezi fok! 2006-08-14 10:24:12
Każdgo roku w Kanadzie zabija się kilkaset foczych szczeniąt. Część z nich jest nadal świadoma podczas obdzierania ze skóry doświadczjąc okropnego cierpienia. Polska jest jednym z głównych importerów foczych skór...Głos Polaków jest bardzo ważny w tej sprawie! Do Polski 2004 roku trafiło 80.000 foczych skór ;/
Głównym celem polowań są foki grenlandzkie. 95% fok zabitych przez ostatnie pięć lat to małe foczki w wieku dwóch tygodni - są zbyt nieporadne i bezbronne i nie mogą uciec przed ludźmi. Pomóżmy!
http://www.ratujfoki.pl/
skomentuj (6)
Dziękuje. 2006-08-05 09:39:03
Wzięło mnie na to żeby podziękować mojej Lunie. Żeby podziękować jej za to, że jest. Za to, że mnie nigdy nie opuszcza, nie obraża się i mam wrażenie, że naprawdę bardzo mnie kocha. Za to, że spędziła ze mną te trzy lata wzlotów i upadków i nigdy mnie nie opuściła. Mam nadzieję, że te trzy lata to tylko mała cząstka naszego życia, naszej przyjaźni. Wiem, że nigdy nie zostawie jej, a ona mnie. mam do niej zaufanie, jakim nie mogę obdarzyć człowieka.
Tak naprawdę to częściej z nią rozmawiam niż z niektórymi ludźmi i może się to wydawać głupie, ale czasami muszę się jej wygadać i wiem, a jej wesołe zamedranie ogonkiem to dla mnie odpowiedź. My poprostu rozmawiamy sobie jak para przyjaciół. Ona też przychodzi do mnie w potrzebie i patrzy na mnie jakby chciała powiedzieć "ejjj oni znowu nie chcieli mi dać resztek ze stołu!" I czeka na odpowiedź.
Moja kochana Lunko DZIĘKUJĘ! :*
Daj mi wkońcu tą fasolkę....
Uważaj, bo Cię zjem!
A bez niej....
Zawsze będę już tym,
Który do powiedzenia nie ma tu nic
Pierwszym z brzegu
Obojętne, którym w szaro-burym szeregu
Jednym z wielu...
Pierwszym z brzegu
Obojętne, którym w szaro-burym szeregu
Jednym z wielu...
skomentuj (3)
Tak musi być 2006-07-17 20:20:46
Tak musi być, że zawsze znajdzie się choć jedna osoba obojętna na los zwierząt, a już ta jedna osoba sprawia to, że obojętni stają się inni, bo po co trzymać takiego starego darmozjada, skoro na jego śmierci można sobbie zarobić.
Nie ma na świecie miejsca już dla zwierząt kalekich, starych, nie da się już tego naprawić? Nie da się zrobić tak, aby tym ludziom odechciało się okrucieństwa?
Zawsze warto mieć nadzieję.
Na świecie rodzi się tyle ludzi, którzy w przyszłości będą kolejnymi okrutnymi dla zwierząt.
Ale, rodzi się też tyle ludzi, którzy w przyszłości pomogą tym zwierzętom...
Nawet jeśli ludzie będą ratować coraz to więcej zwierząt i tak nie uratują już tych, które musiały cierpieć, męczyć się i umierać. I tak nie uratują miliony tych zwierząt, które cierpiały i miliony tych zwierząt, które cierpieć będą. Przecież jesli znajdzie się kilku ludzi na miliony okrutnie traktowanych zwierząt, to co te kilka osób zrobi?
I tak już jest lepiej, już są fundacje które nie są tak obojętne na los zwierząt. I to jest właśnie piękne! Zwirze nie jest rzeczą. Człowiek jest mu winien poszanowanie, ochronę i opiekę. Ratuj i raduj.
skomentuj (8)
Nie testowane na zwierzętach 2006-06-10 21:01:55

Rozejrzałam się po kosmetykach w moim domu, na niektórych były nalepki z przekreślonym króliczkiem, ale na niektórych nie bło czegoś takiego...nie pozwole na to, już nigdy na to nie pozwolę!
Każdego roku tysiące zwierząt ginie w labolatoriach - jako ofiary pełnych bólu i cierpienia całkowicie niepotrzebnych testów produktów.
W kosmetyce przeprowadza się stałe eksperymenty z chemikaliami - po to, żeby opracować nowsze konserwanty, wynaleźć nowy zapach lub odkryć nowy kolor. Żrące chemikalia są na siłe wkraplywane do oczu królików, albo aplikowane na ogolonej czy obdartej skórze. "Naukowcy" (!) nie podają zwierzętom środków uspokajających ani środków przeciwbólowych i umieszczają zwierzęta w urządzeniach powstrzymujących przed walką, kiedy pracownicy wkraplają chemikalia.
Zwierzęta czasem łamią sobie karki lub kręgosłupy próbując uciec przed bólem. Te które przeżyją, są później
używane do najbliższych dodatkowych testów aż do momentu gdy w końcu umierają.
Testy na zwierzętach: :(
Test na tolerancję błony śluzowej
Dla wykonania testu zakrapla się i wciera aparat do oka królika. Ponieważ króliki nie wydzielają płynu łzowego, substancja testowana pozostaje w oku zwierzęcia min. przez 24 godziny. Skutkami testu są silne zapalenie spojówek lub nawet całkowite zniszczenie oka.
Test na podrażnienie skóry
Dla tego testu przeznacza się najczęściej króliki. Ostrzyżone partie skóry poddaje się działaniu testowanych substancji. Mogą przy tym wystąpić poważne podrażnienia skóry, czy zapalenia skóry.
Test na toksyczność
Dla testu na toksyczność "używa się" ssaków, przeważnie szczurów lub myszy. Zwierząt otrzymują dokładnie określoną dawkę testowanej substancji. Substancje te dodaje się do pokarmu lub też zmusza się zwierzęta do połykania środka za pomocą sondy wewnętrznej. Inne substancje wstrzykiwane są domięśniowo, dożylnie lub do brzucha, lub zwierzę musi je wdychać. Po kilku dniach występują u nich skurcze, paraliż lub inne reakcje, które są obserwowane i protokołowane. Wreszcie zabija się zwierzęta, aby móc ocenić stopień szkodliwości substancji w organach i systemie nerwowym.
Mi zależy na życiu zwierząt, a ludzie nie rozumią cierpienia, czy oni nie wiedzą, że zwierzęta też czują? Czy myslą, że są to rzeczy? Dlaczego testują na zwierzętach? Niech sobie testują na sowjej skórze! Ciekawe jak by się czuli! Dlaczego tego nie zrobią, dlaczego wykorzystują inne - bezbronne zwierzaki? Zwierzęta nie mogą się obronić, a oni to wykorzystują i zdają je na takie cierpienie...Nie bądź temu obojętny i pomóż, pomóż!
Koty, szczury, psy, myszy, króliki, ptaki, płazy, ryby, małpy, świnki morskie... są poddawane wiwisekcji czyli operacji przeprowadzana na żywym ciele. Tylko że podczas wiwisekcji nikt nie troszczy się o zdrowie "pacjenta", o to czy go boli i o to czy przeżyje
skomentuj (11)